"Uwaga na fałszywe pestycydy"

"Poradnik Rolniczy" Nr 48/2008

Marek Kalinowski

Zamiast skutecznej ochrony wypalone rośliny uprawne. Niestety, takiego działania zakupionych okazjonalnie środków ochrony roślin doświadczyło już wielu rolników. Reklamacja nie zda się na nic. Nie mamy faktury a i obwoźnego handlarza już nie spotkamy. Niestety, rynek fałszywych środków ochrony roślin szacowany jest w Polsce na co najmniej 7%.

Polskie służby celne wspólnie z innymi organami już w 2005 r. udaremniły jeden z pierwszych przemytów środków ochrony roślin na większą skalę. Miało to miejsce na zachodniej granicy i dotyczyło eksportu podrobionych pestycydów z Polski do Niemiec. Niestety, złe wieści na tym się nie kończą. Fałszerstw przybywa i tylko niewielki procent z nich jest wykrywany.

Oczywiście udane akcje udaremnienia wprowadzenia fałszywych środków ochrony roślin na krajowy rynek, zdarzają się systematycznie. Ostatnią spektakularną akcję Centralne Biuro Śledcze przeprowadziło w tym roku. Służby te posiadały informacje o przemycie i śledziły drogę dystrybucji podrobionych preparatów, z których większość wysyłana była w kraj z Lubaczowa położonego 25 km od granicy z Ukrainą. Przesyłki fałszywych pestycydów pochodziły z Chin. W Lubaczowie, w kilku miejscach, towar był dodatkowo konfekcjonowany w podrobione opakowania i etykiety znanych producentów działających w kraju i całej Europie. Fałszerze planowali wprowadzenie na rynek ok. 2 t podrobionych substancji. W procedurze dochodzeniowej na 34 pobrane próbki, w co najmniej 29 potwierdzono fałszerstwa. Oczywiście cały trefny towar został zajęty i zabezpieczony, a śledztwo jest w toku. Skala zatrzymań jedynie potwierdziła wagę problemu, ale jednocześnie udowodniła skuteczność współpracy różnych organów państwowych oraz konieczność kontynuacji prowadzonych działań.

Zamiast ochronić rośliny przy stosowaniu fałszywych pestycydów możemy je spalić. Ale straty to nie jedyny problem. Taka aplikacja może być szkodliwa dla środowiska i zdrowia. Może się też okazać, że na takim stanowisku za rok nic nie urośnie W najlepszym przypadku podrobiony środek tylko poparzy rośliny

Podrabia się nawet hologramy

Rolnicy często nie zdają sobie sprawy z tego, że kupując środki ochrony roślin okazjonalnie, kupują produkty nieoryginalne. Myślą, że kupują taniej produkt firmowy. Najczęściej tak nie jest i grozi nawet 100-procentowym zniszczeniem plonów chronionej tak rośliny. Środki podrabiane tylko przypominają wyglądem produkty oryginalne. Fałszowane są opakowania, instrukcje i sama zawartość. Zawartość środka może mieć inny skład i toksyczne zanieczyszczenia. Fałszywy środek może być nawet pozbawiony jakiejkolwiek substancji aktywnej. Po sporządzeniu cieczy roboczej może się pienić, rozwarstwiać, tworzyć osady i krystalizować.

Co wskazuje, że pestycyd może być fałszywy?

  • jeśli formulacja środka na etykiecie jest inna niż produktu zarejestrowanego w Polsce,
  • na dnie zbiornika opryskiwacza pozostaje osad nawet podokładnym wymyciu,
  • ciecz robocza krystalizuje się na końcówkach rozpylaczy,
  • ciecz robocza nadmierne się pieni,
  • proponowana cena jest podejrzanie niska,
  • zapach i barwa środka odbiega od znanego przez nas oryginału.

Kupują, wiedząc, że to nie oryginał

Czy rolnicy, którzy korzystali kiedykolwiek ze środków ochrony zakupionych okazjonalnie, mają świadomość z zagrożenia, z tego, że kupili produkt sfałszowany? Niestety, okazuje się, że rolnicy zdają sobie sprawę z istnienia tych zagrożeń, z tego, że kupiony preparat może być nieoryginalny. Wykazały to badania wykonane kilka lat temu przez firmę Kleffmann Group wśród kilkudziesięciu rolników gospodarujących na areałach od kilku do kilkuset hektarów. Nie wdając się w szczegóły, można powiedzieć, że rolnicy wiedzą o rynku fałszowanych środków ochrony roślin, odpowiedzieli, że ich nie używali, ale nie wykluczają też zakupu w przyszłości, który uzależniają od ceny. Przestrzegamy naszych Czytelników przez szukaniem takich okazji. Jest wiele tego powodów. Można narazić się na to, że preparat nie zadziała. Można też zniszczyć całkowicie roślinę uprawną. Po zastosowaniu nielegalnie kupionych i sfałszowanych środków ochrony roślin, nikt nie zrekompensuje nam poniesionych strat. Tylko w przypadku zaistnienia niewłaściwego działania środka, który kupiliśmy legalnie, z fakturą, możemy zgłaszać reklamacje i dochodzić swoich praw. Bez stosowania środków ochrony roślin współczesne rolnictwo oczywiście nie może się obejść. Zwalczanie chwastów, chorób i szkodników jest konieczne, by uzyskać zdrowe i opłacalne plony. Stosując środki ochrony roślin oczekujemy oczywiście deklarowanej przez producenta skuteczności, którą uzyskamy pod warunkiem wykonania zabiegu zgodnie z instrukcją, tj. w odpowiednim stężeniu, sprawnym opryskiwaczem, w optymalnej fazie rozwoju rośliny uprawnej i w optymalnych warunkach pogodowych. Skuteczność, o czym pisaliśmy wielokrotnie, może osłabić zła jakość wody użytej do sporządzania cieczy roboczej. Częstą przyczyną złego efektu ochronnego jest też zły stan techniczny opryskiwaczy. Niestety, w praktyce rolniczej zdarzają się też przypadki zawodności zabiegu ochrony, poparzenia lub całkowitego zniszczenia chronionej rośliny uprawnej. Główną i właściwie jedyną przyczyną takich zdarzeń jest stosowanie środków ochrony roślin pochodzących z okazyjnego nielegalnego źródła. Mówiąc wprost – to skutek stosowania fałszowanych środków ochrony roślin. Głównym „kanałem dystrybucji” takich środków są targowiska i sprzedaż obwoźna. Fałszerstwa są różne i na dobrą sprawę rolnik nie zawsze jest w stanie porównać taki produkt z produktem oryginalnym.

Jaki produkt uznaje się za podrobiony?

  • zezwolenie ministra rolnictwa na etykiecie jest nieaktualne,
  • treść etykiety – instrukcji nie jest zgodna z zezwoleniem,
  • stan opakowania budzi zastrzeżenie,
  • opakowanie nie jest oryginalne,
  • wygasł okres przydatności do użycia.

Doświadczenie uczy

Skuteczną walkę z podrabianymi pestycydami – stanowiącymi zagrożenie dla upraw, rolnika wykonującego zabieg, bezpieczeństwa żywności oraz środowiska naturalnego – należy koordynować na dwóch poziomach: krajowym oraz międzynarodowym. Dlatego stworzenie europejskiego panelu wymiany informacji i współpracy transgranicznej jest jednym z założeń przyświecających instytucjom, które na całym świecie prowadzą walkę z fałszerzami pestycydów. Fałszerstwa środków ochrony roślin dotykają całą Europę, a ich głównym źródłem jest nielegalny handel oraz niekontrolowany import równoległy. Inicjatywę walki z fałszywkami wykazało Europejskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin (ECPA), które w ubiegłym roku podjęło kampanię przeciwko fałszowaniu środków ochrony roślin w poszczególnych krajach Europy. W Polsce społeczną kampanię informacyjno-edukacyjną, mającą na celu przeciwdziałanie rozpowszechnianiu się tego procederu, prowadzi Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin (PSOR). Działaniom tym przyświeca wspólny cel: bezpieczeństwo, zdrowie i gwarancja pewności w obrocie środkami ochrony roślin. – Problem fałszywek to nie tylko kwestia zdrowia i bezpieczeństwa, ale również hamowanie nowych inwestycji, zmniejszenie wpływów z podatków i opłat ze sprzedaży oryginalnych środków ochrony roślin – podkreśla przy każdej konferencji Michał Fogg, dyrektor polskiego Stowarzyszenia Producentów Ochrony Roślin. – Około 7 proc. środków ochrony roślin stosowanych w polskim rolnictwie jest sfałszowanych. Może to spowodować dewastację miliona hektarów upraw. Stosowanie środków ochrony roślin niewiadomego pochodzenia, naraża rolników na zniszczenie upraw, co może spowodować straty w ich dochodach, szacowane na 1 mld zł. Do budżetu, tylko z tytułu niezapłaconego podatku VAT, nie trafiają 3 mln zł. Temu niezwykle istotnemu i jednocześnie niebezpiecznemu procederowi z uwagą przygląda się Unia Europejska. Niedawno wydana rezolucja Rady Unii Europejskiej zaleca państwom członkowskim podjęcie konkretnych działań zmierzających do zwalczania procederu podrabiania i piractwa. W komunikacie prasowym komisarz Dyrekcji Generalnej do spraw Rynku Wewnętrznego Komisji Europejskiej podkreślił, że należy podjąć skuteczne kroki przeciwko fałszerzom. Rada dostrzega potrzebę zaangażowania wszystkich zainteresowanych władz i służb im podległych w zwiększenie skuteczności zwalczania tego zjawiska. Kraje członkowskie wspólnie z Komisją Europejską powinny przeciwdziałać temu niebezpiecznemu procederowi, również poprzez stworzenie stosownego prawa zgodnego z podejściem „zero tolerancji”. Ochrona zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów, która stanowi trzon harmonizacji prawa wspólnotowego, jest również priorytetem polskiej inicjatywy europejskiego programu przeciwko podrabianym pestycydom.

Będą rozwiązania unijne

Konferencja, która odbyła się 13 listopada br. w Warszawie i dotyczyła problemu fałszerstw na rynku środków ochrony roślin, cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Udział w niej wzięło ponad 150 przedstawicieli inspekcji, organów ścigania oraz służb celnych z 17 krajów Unii Europejskiej, polskiego rządu i parlamentu, ambasady Stanów Zjednoczonych, świata nauki oraz mediów. Problem podrabianych środków ochrony roślin oraz nielegalnego importu równoległego został przedstawiony na konferencji przez przedstawicieli Europejskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin. Podczas dyskusji swoimi doświadczeniami w tym temacie podzielili się przedstawiciele z Polski (Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Instytut Ochrony Roślin, Komenda Główna Policji), Hiszpanii (Policja), Grecji (Policja), Rumunii (Centralne Laboratorium Badawcze przy Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi), Litwy (Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin) oraz Bułgarii (Centralne Laboratorium Badawcze). Przedstawiciel Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa przedstawił działania Inspekcji, we współpracy z innymi organami w Polsce, zdefiniował trudności, na jakie Inspekcja napotkała oraz proponowane rozwiązania wraz z planami na przyszłość. Na konferencji wypracowano szereg wniosków i postulatów, takich jak: konieczność dalszego podnoszenia świadomości na temat fałszywych środków ochrony ochrony roślin oraz wzrastającej skali problemu, wypracowanie wspólnej strategii działań przeciw fałszerzom, poprzez m.in. stworzenie systemu monitoringu i wymiany informacji pomiędzy państwami UE, Komisją Europejską oraz kompetentnymi władzami. Podkreślono konieczność powołania grupy roboczej na poziomie Unii Europejskiej, składającej się z przedstawicieli rządów, organów kontrolnych, policji, służb celnych. W działaniach tych istotne miejsce zajmie edukacja, połączona ze szkoleniami skierowanymi do rolników. Wsparcie ze strony Unii Europejskiej – zdaniem uczestników – pomoże w opracowaniu wspólnego, europejskiego planu skoordynowanych działań przeciwko podrabianym środkom ochrony roślin.

Chiński kanał

Ponad 80% produktów podrobionych (mowa o wszystkich produktach, nie tylko chemii) pochodzi z Chin. Łatwość tych oszustw wynika z faktu, że Chiny są też głównym miejscem produkcji oryginalnych środków ochrony roślin. Ich import do unii Europejskiej od 2000 r. do dzisiaj wzrósł ponad trzykrotnie. Niestety, to zdecydowanie ułatwia oszustom prowadzenie równoległymi kanałami importu produktów fałszywych i ich nielegalną dystrybucję. Produkty te trafiają też do nas. Szacuje się, że rynek środków ochrony roślin w Polsce wart jest ok. 400 mln euro, z czego rynek fałszowanych środków ochrony roślin w Polsce szacowany jest na ok. 7% tej wartości. Warto dodać, że rynek chłonie produkty podrabiane, bo coraz bardziej powszechne są nowe kanały dystrybucji – przesyłki pocztowe, internet, a w przypadku rolnictwa – tradycyjnie targowiska i handel obwoźny.

Jak walczyć z procederem

W Polsce jest grubo ponad 5000 firm zajmujących się konfekcjonowaniem i dystrybucją środków ochrony roślin. Efekty kontroli Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w tych firmach w ostatnich latach to m.in. wycofanie z rynku ok. 5 t sfałszowanych środków w 2003 r., ok. 18 ton w 2004 r. i ok. 25 t w 2005 r. Należy przy tym wyjaśnić, że ok. 90% tej ilości środków uznano wówczas za sfałszowane z powodu braku aktualnego zezwolenia ministra resortu rolnictwa na obrót, a pozostała część została wycofana z rynku z powodu przeterminowania lub stwierdzenia niższej jakości preparatu od jakości deklarowanej w zezwoleniu przez producenta. Te przypadki fałszerstw w obrocie środków ochrony roślin są jednak jednymi z najłatwiejszych do zdiagnozowania. Substancje nieznanego pochodzenia są wprowadzane na rynek przez fałszowanie (podrabianie) oryginalnych opakowań producentów i naklejanie podrobionych zezwoleń i instrukcji stosowania. Fałszerstwa takie są bardzo trudne do stwierdzenia, ale zdarzają się. W ich identyfikacjach bardzo pomocna jest współpraca z firmami, będącymi właścicielami oryginalnych produktów. Fałszerstwa bywają perfekcyjne. Można je zidentyfikować dopiero przez dokładne porównanie nasycenia koloru napisów, pochylenia i wielkości czcionek. Dla rolnika są to detale nie do wychwycenia. Rolnicy powinni mieć świadomość, że kupując środki ochrony roślin okazyjnie, świadomie narażają się na możliwość oszustwa. Powinni kupować środki w legalnych punktach. Firmy chemiczne robią oczywiście co mogą, by ustrzec się nieuczciwej konkurencji, psującej opinię produktów i marki. Od kilku lat walkę z tym niebezpiecznym procederem prowadzi Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa wraz z Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Roślin.